-
Wybierz czwarta opowieść:
- Koniakowski opowieści
- Zdobycie Baraniej Góry
- Beskid Śląski
- Dobka
- Na Kotarz
- Na Skrzyczne
- Do Chaty Wuja Toma
- Wędrówka na Szyndzielię
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- Koniakowski opowieści, Stożek, Wędrówka na Szyndzielię, Do Chaty Wuja Toma, Na Skrzyczne
- Beskid Śląski, Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne
- Wędrówka na Szyndzielię, Na Kotarz, Bez wyciągu z Czantorii, Zdobycie Baraniej Góry
- Na Skrzyczne, Stożek, Beskid Śląski, Do Chaty Wuja Toma
- Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne, Do Chaty Wuja Toma
- Dobka, Na Kotarz, Na Skrzyczne, Do Chaty Wuja Toma, Wędrówka na Szyndzielię
- Na Skrzyczne, Styl dobrego schodzenia
- Stożek, Do Chaty Wuja Toma, Zdobycie Baraniej Góry, Koniakowski opowieści, Na Kotarz
- Zdobycie Baraniej Góry, Koniakowski opowieści, Stożek, Wędrówka na Szyndzielię, Do Chaty Wuja Toma
- Zdobycie Baraniej Góry, Stożek, Na Kotarz
- Styl dobrego schodzenia, Beskid Śląski, Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Na Kotarz
- Wędrówka na Szyndzielię, Zdobycie Baraniej Góry, Koniakowski opowieści
Beskid śląski
opowieści
Oto trzy wybrane opowieść:
Stożek
trzecia opowieść
"Stożek". Beskid Śląski to podobno taki park miejski Ślązaków. Tak niektórzy określają urbanizację, czy inaczej mówiąc zagospodarowanie gór. Ja zagospodarowanie rozumiem w ten sposób, że tam, gdzie stoi hotel, dom wczasowy lub całoroczna kolej krzesełkowa to jest tam dojazd drogą o podobnej jakości jak asfaltowa. Znana jest mi stacja narciarska Stożek Wielki. Byłem tam latem i zimą, a dziadostwo jest przez cały rok. Do końca drogi asfaltowej nie sposób dojechać, bo jest wąska i bardzo zniszczona. Są w niej wielkie przełomy i to często na krawędzi, a rowem jest już potok. Gdy asfalt się kończy zaczyna parking na klepisku i zimą jak snieg przesłoni to tylko doły i wzgórza tam czuć, ale latem w deszczu...Od parkingu jeszcze kilkaset metrów, a może nawet jest kilometr drogi gruntowej do koleii krzesełkowej i dużego nowego pensjonatu.
Bez wyciągu z Czantorii
druga opowieść
"Bez wyciągu z Czantorii". Lubię górskie wędrówki, a tego dnia wyruszyłem z kolegą od Kubalonki na Stożek Wielki. Przejście łatwe nie było, bo już mieliśmy troche w nogach, a wczoraj była również trudna trasa. Odpoczynek na Stożku był krótki, a dalej przez Soszów Wielki i Przełęcz Beskidek zmierzaliśmy na Wielką Czantorię. Cały dzień nie piliśmy piwa, aby zaoszczędzić na wyciąg krzesełkowy z Czantorii na dół do Polany. Niestety trudno jest zachować odpowiednie tempo na tak długiej trasie. Informacje na mapach w tamtych czasach celowo bywały nieprecyzyjne i chyba na taki szczegół natrafiliśmy. Stacja kolejki była dokładnie po drugiej stronie góry niż to pokazano na mapie. Również dzięki tym pomyłkom, spóźniliśmy się 10 minut. Zejście z ciężkimi plecakami było koszmarne. Niemal turlaliśmy się po stoku narciarskim.
Styl dobrego schodzenia
pierwsza opowieść
"Styl dobrego schodzenia". Czasem sytuacja prowokuje wydawało by się, nienormalne zachowania. zawsze poruszałem się w czasie wycieczek po górach - normalnie. To znaczy przodem. Raz zmieniłem tą zasadę. Po długim dziennym przejściu, a mając w nogach wcześniejsze chodzenie, zdecydowałem z kolegą na zmianę sposobu schodzenia. Wielka Czantoria jest wysoką górą mająca 994 m n.p.m., a na jej stokach znajduje się stacja kolejki linowej oraz stok narciarski. Na ostatni zjazd nie zdążyliśmy, więc rozpoczęliśmy zejście stokiem narciarskim. Jednak jak sobie poradzimy z ciężkimi plecakami i stawami kolanowymi. Jedyną skuteczną i w miarę bezpieczną możliwością zejścia, było poruszanie się okrakiem. Schodząc tyłem opieraliśmy się na rękach i czasem podtrzymując się trawy. Okazała się to doskonała metoda.
