-
Wybierz trzecią opowieść:
- Koniakowski opowieści
- Zdobycie Baraniej Góry
- Styl dobrego schodzenia
- Beskid Śląski
- Dobka
- Na Kotarz
- Na Skrzyczne
- Wędrówka na Szyndzielię
- Stożek
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- Wędrówka na Szyndzielię, Zdobycie Baraniej Góry, Koniakowski opowieści
- Styl dobrego schodzenia, Beskid Śląski, Bez wyciągu z Czantorii, Dobka, Na Kotarz
- Na Skrzyczne, Na Kotarz, Dobka, Zdobycie Baraniej Góry, Koniakowski opowieści
- Stożek, Koniakowski opowieści, Zdobycie Baraniej Góry, Styl dobrego schodzenia, Beskid Śląski
- Dobka, Bez wyciągu z Czantorii
- Wędrówka na Szyndzielię, Stożek, Koniakowski opowieści, Zdobycie Baraniej Góry, Styl dobrego schodzenia
- Koniakowski opowieści, Stożek, Wędrówka na Szyndzielię, Do Chaty Wuja Toma, Na Skrzyczne
Beskid śląski
opowieści
Oto dwie wybrane opowieść:
Do Chaty Wuja Toma
druga opowieść
"Do Chaty Wuja Toma". Pewnego ranka miałem odwiedzić schronisko Chata Wuja Toma, Bałatnią, Klimczok i Szyndzielnię. Po nocnej jeździe samochodem fiat seicento ruszyłem przez Szczyrk Biłą w kierunku Chaty Wuja Toma. Chciałem wjechać samochodem jak najwyżej się dało. Początkowo podjazd był typowo beskidzki tzn. płyty ażurowe leżące na drodze, a czasem tylko pod kołami. Wąski, sztywny i kręty podjazd przymusowo kończył się jakieś 10 metrów przed krzyżówką i placem manewrowym. Właśnie te 10 metrów przed kresem stoi znak zakazu wjazdu. Myślę, że niewiele osób potrafiłaby cofnąć samochód na sam dół po przejechanej poprzednio drodze. Myślę. że mi to mogłoby sie nie udać, a gdybym miał się zatrzymać przed znakiem, to automatycznie brak szans na dalszy podjazd. O słuszności zakazu wjazdu nie można przecież polemizować, ale lokalizacja jest bezmyślna.
Bez wyciągu z Czantorii
pierwsza opowieść
"Bez wyciągu z Czantorii". Lubię górskie wędrówki, a tego dnia wyruszyłem z kolegą od Kubalonki na Stożek Wielki. Przejście łatwe nie było, bo już mieliśmy troche w nogach, a wczoraj była również trudna trasa. Odpoczynek na Stożku był krótki, a dalej przez Soszów Wielki i Przełęcz Beskidek zmierzaliśmy na Wielką Czantorię. Cały dzień nie piliśmy piwa, aby zaoszczędzić na wyciąg krzesełkowy z Czantorii na dół do Polany. Niestety trudno jest zachować odpowiednie tempo na tak długiej trasie. Informacje na mapach w tamtych czasach celowo bywały nieprecyzyjne i chyba na taki szczegół natrafiliśmy. Stacja kolejki była dokładnie po drugiej stronie góry niż to pokazano na mapie. Również dzięki tym pomyłkom, spóźniliśmy się 10 minut. Zejście z ciężkimi plecakami było koszmarne. Niemal turlaliśmy się po stoku narciarskim.
